Bardzo dziękuję Panu naszemu za zakończony wczoraj spływ kajakowy, który w tym roku charakteryzował się dość małą ilością czasu w kajaku, a bardziej innymi działaniami. Zadecydowała o tym taka, a nie inna, pogoda.
Spotkaliśmy się wszyscy w poniedziałek, 17 sierpnia, na Kościuszki 10 w Siedlcach, czyli w miejscu, gdzie w chwili obecnej zostało ulokowane Duszpasterstwo Akademickie GAUDEMUS – i rozpoczęliśmy od wspólnego śniadania, w refektarzu Domu Księży Emerytów. Bardzo dziękuję Dyrektorowi tegoż Domu, Księdzu Mateuszowi Sudewiczowi, za zaproszenie nas na to śniadanie, a także za zgodę na nocleg Alumnów z Poznania, którzy dotarli do Siedlec w niedzielę wieczorem.
Po śniadaniu i wstępnych ustaleniach, wyruszyliśmy busem do Frącek, na pierwszy i drugi nocleg. Busa – jak od kilku już lat – wypożyczyliśmy z firmy Pana Dawida Stępnickiego, z Dąbia, a wiózł nas w jedną i drugą stronę, Szymon Sala, Autor rozważań wtorkowych na naszym forum, Współorganizator tego wyjazdu. Po bezpiecznym dojechaniu na miejsce, rozlokowaliśmy się, zorganizowaliśmy zakupy i kolację, była też oczywiście Msza Święta. I były kapitalne rozmowy, które pokazały nam, jak świetną Ekipę stanowimy.
A tworzyli ją: wspomniany już Szymon Sala, ale także Alumni Seminarium poznańskiego: Serafin Kiełbasiewicz i Jakub Wierzbicki, jak również: Illia Fedij – Alumn czwartego roku Seminarium warszawsko – praskiego; Mariusz Majewski – Lektor z Białej Podlaskiej oraz Albert Michalak – Student Uniwersytetu w Siedlcach.
We wtorek nie popłynęliśmy, bo do południa lało ciągle, a po południu – z przerwami. Udało nam się wyjść na wspólny spacer, a poza tym: Msza Święta, wspólne modlitwy (w tym Brewiarz, odmawiany w całości na dany dzień), a wreszcie – kapitalne, wielogodzinne rozmowy. W poniedziałek i we wtorek Msze Święte mieliśmy na kwaterze, w której mieszkaliśmy, u Pani Alicji Bykowskiej.
W środę wzięliśmy kajaki – i udało się przepłynąć do Mikaszówki. Deszcz lekko popadał, ale był to raczej symboliczny opad. I tak właśnie najpierw poszliśmy na Mszę Świętą do miejscowego kościoła, w którym Mszę Świętą sprawował – wraz ze swoimi Kajakarzami – Ksiądz Karol Wojtyła. A było to 27 lipca 1954 roku – o czym przypomina tablica, umieszczona w pobliżu kościoła. Po wieczornej Mszy Świętej był grill przy ognisku – i znowu: świetne, głębokie rozmowy, zakończone wspólną modlitwą.
Czwartek także zaczęliśmy Mszą Świętą, Brewiarzem i śniadaniem, po czym zastanawialiśmy się, czy płynąć, czy nie? Bo pogoda była znowu bardzo kapryśna, ale też chcieliśmy jak najdłużej pobyć z Alumnami z Poznania, którzy już musieli nas opuścić i pociągiem z Augustowa wrócić do siebie.
Po Ich odwiezieniu właśnie na tenże dworzec, podjęliśmy wspólną decyzję, że już nie płyniemy, bo deszcz ciągle co jakiś czas padał, a my tego dnia przepływamy przez dwa jeziora, dlatego pogoda musi być w miarę „pewna”, żeby bezpiecznie można było przepłynąć cały ten etap. Jestem w tej sprawie bardzo ostrożny, dlatego już niejednokrotnie odwoływałem płynięcie tegoż właśnie dnia, gdyż mogło się to wiązać z zagrożeniem dla Uczestników. Tym razem też zrezygnowaliśmy – również z uwagi na czas, który stawał się coraz późniejszy, co z kolei znacznie opóźniłoby nasz powrót do siebie.
Serdecznie dziękuję Pani Alicji Bykowskiej za umożliwienie nam noclegu pierwszej i drugiej nocy, a Pani Beacie Korniłowicz – za nocleg ostatni. Księdzu Sylwestrowi Rendzińskiemu, Proboszczowi Parafii w Mikaszówce, dziękuję za gościnne otwarcie przed nami drzwi kościoła. Panu Tomaszowi Gołkowskiemu z Rodziną – za wypożyczenie kajaków i pomoc w przeprowadzaniu busa na kolejny nocleg. Panu Dawidowi Stępnickiemu – za wypożyczenie busa.
Ja zaś ze swej strony dziękuję Uczestnikom – za wyjątkową atmosferę! Ta wyjątkowość polegała na tym – ku mojemu największemu zaskoczeniu – że płynęliśmy naprawdę bardzo mało, a wszyscy zgodnie przekonywali mnie, jak bardzo udał się ten spływ!
Szczególnie gorące podziękowania składam Szymonowi Sali – za naprawdę ogromne i serdeczne zaangażowanie na etapie przygotowania, a potem przeprowadzenia całości. Także za czuwanie nad funduszami, jak i przygotowaniem posiłków. I za takie mądre otwarcie na każdego z Uczestników – także: za wszelką pomoc i wsparcie, jakie okazał mi przy tym spływie, alw i przy tak wielu inicjatywach, jakie od kilku lat razem organizujemy.
Niech nasz Pan będzie pochwalony w całym tym dziele, jakiego – z Jego błogosławieństwem – udało się nam po raz kolejny dokonać!
Ks. Jacek